Nic nie pamiętam #153

Nic nie pamiętam #153- Z tego, co zostało mi zakomunikowane
- wyjaśniała dyrektor. - To pacjentka nie jest
ubezwłasnowolniona. A co za tym idzie, może
podejmować własne decyzje - dokończyła  
wzruszając ramionami.

      - Zgadza się, pani dyrektor. Tylko - Fejkiel,
zawahała się. - Otrzymałam informację, że  
są zakusy ze strony placówki "Brata Alberta" i..

    - Zakusy, to nieodpowiednie słowo, pani  
doktor - weszła lekarce w słowo dość  
ostentacyjnie i zarazem nerwowo, Czech-
Mielecka. - I proszę bez ogródek.  Rozmawiała
pani z Paszko, tylko z nim podzieliłam się  
informacją o swojej propozycji w kwestii
pomocy poszkodowanej.

Ostatnie dwa słowa zaakcentowała  
by było wiadome, że nie kierowały nią
żadne niecne pobudki mające na celu
odnieść jakąkolwiek korzyść, czy to dla
niej czy dla szpitala.

Wypowiadała je chowając akta do  
segregatora dlatego by zwiększyć ich  
wartość gatunkową, przerwała czynność
i spojrzała jednoznacznie na lekarkę.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 168 słów i 974 znaków, zaktualizował 27 kwi o 20:50.

Dodaj komentarz