Nic nie pamiętam #101

Nic nie pamiętam #101Podbudowana rozmową przez  
łącza z Dobosz wchodziła do taty
śmielsza na konwersację.

      Kobieta najpierw się pokajała  
   nim przeszła do rzeczy.

      - Mną się nie przejmuj, jak nie
wujek Władek na grzyby to Objawski  
na bilard, no ...- senior rozłożył ręce -
nie nudzę się.
A ile mam zaległości w czytaniu -  
przewrócił oczami - głowa mała.

      Fejkiel, spojrzał na swą latorośl,
która błądziła wzrokiem po meblach  
jakby była tu po raz pierwszy.

       - Córcia!
       Czy coś się stało?

     Patrycja podeszła do sofy na której
usiadła obok ojca.

     - I tak i nie.
         Bo widzisz - odchrząknęła -  
     postanowiłam, że zabiorę ze szpitala  
  tą poszkodowana z kafejki.

    Emeryt ciężko westchnął.

     - To było do przewidzenia.
      Powierzyli ci jej powrót do zdrowia  
     jako zadanie a ty jako ambitna wzięłaś  
     sobie to do serca.

     Lekarka złapała ojca za nadgarstki.

    - Tato, to nie w tym rzecz.
      Ja chcę po prostu tak po ludzku jej
       pomóc.  
    
      - I z tego powodu biegasz od rana
      do nocy wokół niej?
     Dziecko, czy ty myślisz, że ja nie słyszę  
     jak późno w nocy dzwonisz do dyżurnej
     by zapytać o jej stan.
     Nic nie mówiłem bo wiem jak to kochasz
     jak potrzebujesz pomagać innym.
    
      Odwrócił się na kanapie tak, że ich kolana
   się złączyły.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 247 słów i 1237 znaków, zaktualizował 20 mar o 8:57.

Dodaj komentarz