Nic nie pamiętam #149

Nic nie pamiętam #149Marian Drwięga, nie mógł  
się przemóc by zagaić rozmowę z Patrycją,
choć wygospodarował sobie kilka minut
miedzy pacjentami.
Trzeba też przyznać, że kobieta po
wczorajszej wizycie komisarza nie była zbyt
rozmowna.

      Po trzynastej nadarzyła się ku temu okazja,
gdy zadzwonił do psychologa
jego kolega, Paszko.

          - Słuchaj Maniu - zaczął bez powitania -
Przekaż z łaski swojej Fejkiel, że ja nie mam
podstaw by trzymać u siebie tą bezimienną,
zwaną Nadzieją - nabrał powietrza, w tle było
też słychać szelest kartek. - Rozmawiałem z  
dyrektor, która w czasie tego zamieszania  
dostała kilka telefonów z domów samotnej
matki - odchrząknął. - No, w każdym razie
to lepsze niż jakiś pokój u " Brata Alberta"

     - Przekażę, choć to zapewne ją zmartwi
- zakończył, zadurzony w niej mężczyzna.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 145 słów i 838 znaków, zaktualizował 24 kwi o 18:58.

Dodaj komentarz