Nic nie pamiętam #292

Nic nie pamiętam #292Po tym zachwycie, pan Hipolit  Rusałko -
jak się przedstawił - wprowadził do  
wnętrza kamienicy.

     - Tu proszę państwa był salon kawowy.
Pan wojewoda odpoczywał wraz z żoną
po odprawieniu swych obowiązków służbowych.

Nadzieja wciągnęła głębiej powietrze i wyczuła
palone polana drzewa.
Odszukała wzrokiem miejsce z którego ów  
specyficzny zapach dochodził, a był to piec  
kaflowy.
Po drugiej stronie była wielka szklana biblioteczka
w kolorze jasnego dębu i zapewne z tegoż rodzaju
drzewa wykonana. Na środku stał mały stolik i  
dwa fotele obite brązowym materiałem.
Na ścianie wisiała reprodukcja jednej z bitew  
kościuszkowskich a przy wyjściu z salonu
wisiały skrzyżowane szable.
Na podłodze, pofałdowanej i wypukłej z  
odchodzącymi klepkami, leżał gruby wzorzysty
dywan z frędzlami.

     - Cóż - rzekł staruszek, wzruszając ramionami.
- Byłem tu ogrodnikiem i jak widzieli państwo,
staram się strzyc trawę, żywopłot i drzewa
owocowe. Na stolarce się nie znam, stąd taki
niezadowalający stan majątku.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 184 słów i 1050 znaków, zaktualizował 19 wrz o 19:56.

Dodaj komentarz