Nic nie pamiętam #66

Nic nie pamiętam #66Patrycja od dawna nie czuła takiej presji  
w swoim zawodzie, jakiego doświadczała w  
ostatnich kilku godzinach
Stojąc w holu dzielnicowego posterunku
policji nie przejmowała się tym, że mundurowi
patrzą na nią i jej służbowy uniform, - jak zwykła
nazywać garsonkę - jak na odmieńca.
Była pochłonięta słowami pacjentki i  
rozmową z Paszko.

      Ta beznadziejna sytuacja dziewczyny a nade
wszystko jej bezgraniczna ufność w lekarkę, że  
jej pomoże wyjść z marazmu sprawiły jej radość
ale i dreszczyk emocji.
Większość jej pacjentów była apatyczna i to ona
musiała wyciągać z nich wszelkie informacje.

    Tu sprawa miała się inaczej to poszkodowana
pytała o każdy detal i patrzyła z nadzieją,  
spijając każde słowo Fejkiel.

     Dlatego psychiatra nie bacząc na konsekwencje
postanowiła w imieniu szpitala poprosić  
porucznika o kilka dni nim podejmie  
swoje czynności.

   Uświadomienie jej, że została napadnięta
gdy nie wie kim jest może sprawić, że  
poczuje zagrożenie.
Będzie rozmyślać, co też zrobiła i czy czasem
to się nie powtórzy.
A to sprawi, że wpadnie w dołek i zamknie się
w sobie.
Nie, takich informacji nie może usłyszeć w  
najbliższych godzinach.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 220 słów i 1207 znaków, zaktualizował 24 lut o 8:15.

Dodaj komentarz