Nic nie pamiętam #216

Nic nie pamiętam #216Komisarzowi nie spodobała się taka
interpretacja jego profesji.
Głośno wciągnął powietrze.

      - No, no, wiesz jak uderzyć bez kija.

     - Filip, sam mówiłeś, że delikatnością i
cierpliwością to w Ciechocinku można  
zdobyć poklask - przekrzywiła głowę -  
Ej! Chyba nie przyjąłeś tego jako oceny  
własnej osoby?  

     - Nie, tylko jestem zaskoczony jak  
postrzegasz policjanta no i nie  
oszukujmy się ale trudno nie łączyć tego
z prywatną oceną.
Sam wiem po sobie, że ciebie oceniałem
przez pryzmat podejścia do Nadziei, przez
naukowe wyłuszczanie problemów, które
wynikły po napaści.

Patrycja zakryła twarz.

   - O nie! - potrząsnęła głową - Nawet tego
mi nie przypominaj. Wtedy na komendzie
musiałeś pomyśleć o mnie jak wszyscy w  
szpitalu, że jestem sztywną dziunią.

   Moduski, który akurat przechylił  
szklankę z chmielem aż się zakrztusił.

  - Cooo! Sztywna dziunia?...- odkasłał.
- Nie wierzę by tak cię nazywali

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 168 słów i 951 znaków, zaktualizował 28 cze o 18:50.

Dodaj komentarz