Nic nie pamiętam #135

Nic nie pamiętam #135Popatrzyła instynktownie na
zegar ścienny, który wskazywał  
kwadrans po dwudziestej.
Podniosła ociężale z fotela swą mniej
szlachetną część ciała i ruszyła do drzwi  
frontowych.

    Była pewna, że to pomyłka.
Na tyle żyła pragmatycznie by jej
znajomi nauczyli się wpadać o  
bardziej ludzkiej porze.

     W świetle matowego światła
lampy ulicznej, dostrzegła pod  
bramą posesji ni mniej ni więcej
a komisarza Moduskiego.

  Przełknęła uskubany  w locie
kawałek chałki i zmełła na wargach
inwektywa.  
By już po chwili głośno dodać.

   - Nie wierzę!
      Co za impertynent!

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 102 słów i 583 znaków, zaktualizował 12 kwi o 11:41.

Dodaj komentarz