Nic nie pamiętam #223

Nic nie pamiętam #223- Mamo! A jak zjemy to
możemy iść na trampolinę?

    Po tym pytaniu przy sąsiednim  
stoliku rozgorzała sprzeczka dzieci
z rodzicami, co przeszkadzało w
normalnym prowadzeniu konwersacji.

        - Może dopijemy i przejdziemy się  
oddychając świeżym powietrzem? -  
zapytał Moduski.

     Patrycja przytaknęła, jednocześnie  
unosząc literatkę.

  Gdy tylko wyszli na zewnątrz i przemierzyli
kilkadziesiąt kroków, lekarka
patrząc w gwiazdy, podzieliła się  
swoimi spostrzeżeniami.

      - Już dawno nie spacerowałam  
wieczorem i prawie zapomniałam
jak to jest przyjemne.

    - Musisz to częściej robić, w razie  
potrzeby towarzystwa, służę swoją osobą.

    Psychiatra, uśmiechnęła się.

      - Dziękuję, będę pamiętać.

Zerknęła na komisarza i dodała.

     - Wiem, co sobie myślisz.
Chciałaby kogoś idealnego, dlatego
naiwna wciąż się łudzi, że kiedyś się
trafi i czeka bez końca.
I zamiast żyć takimi chwilami jak dziś,  
siedzi od lat w czterech ścianach.

    - Zgadłaś. - potwierdził bez  
zastanowienia Filip, czym zaskoczył
Fejkiel.  

    Kobiecie, nie spodobała się taka  
odpowiedź.

      - Nie wiesz, co się stało, co  
było z tym Jędrzejem dalej, dlatego
tak łatwo mnie oceniasz.

   Policjant przystanął i delikatnie ujął
Patrycję za łokieć.

    - Nie muszę wiedzieć, co jakiś pajac
ci zrobił. Wystarczy mi, że ty o tym  
nie możesz zapomnieć a to znaczy, że  
było ...- pokiwał głowa z odrazą. -
Wiem za to, że taka kobieta jak ty,
powinna pozwolić sobie na kolejne  
próby aż do skutku.  
A kiedyś trafi się ktoś, kto będzie  
umiał docenić partnerstwo i zwykłe
poniedziałki po udanej sobocie.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 276 słów i 1613 znaków, zaktualizował 5 lip o 11:01.

Dodaj komentarz