Nic nie pamiętam #87

Nic nie pamiętam #87Znaleźć Biszilera, którego zna połowa
Kielc a druga woli go nie znać, nie graniczyło z cudem.
Ba! To było wręcz proste.

       Ten około trzydziestki szatyn był postrachem
na wszelkich masowych imprezach.
Samozwańczy król kiboli, szukał zawsze zaczepki
niekoniecznie związanej ze stadionową porażką.

      Przesiadywał przeważnie w lokalu o  
wdzięcznej nazwie "Beer Land".
Tak było i tym razem.

     Modulski zaprosił go na małą przejażdżkę  
do swojej enklawy na posterunku.

      - Po co ta defilada? - nie krył irytacji Stączek,
          ciężko siadając na krześle. -  
         Mogliśmy pogadać na mieście a nie  
          objeżdżać pół Kielc czarterowo.

      - Chciałem ci zrobić przyjemność w końcu
         znamy się tyle lat.
        A po tym czego się dopuściłeś długo nie
        zobaczysz nie tylko kolegów ale i miasta -
        Filip rozłożył ręce. -  Sam rozumiesz.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 159 słów i 849 znaków, zaktualizował 8 mar o 17:23.

Dodaj komentarz