Nic nie pamiętam #230

Nic nie pamiętam #230- Dziś już po szkodzie to jestem
tego pewna - rozłożyła dłonie.  - Chociaż  
jakbym była jak ty, śledczym, a nie  
zauroczoną młodą kobietą. To zwróciłabym
uwagę na pewne słowa.

     - Mianowicie? - Filip, po wywołaniu jego
profesji, niewątpliwie poczuł się jak na
przesłuchaniu.

      - Poprosiłam Jędrzeja by z posesji przy  
grillu, pokazał mi gdzie jest w domu łazienka.
Był to wybieg by mu na osobności zwrócić  
uwagę na zbyt ostentacyjne okazywanie uczuć.
Wtedy on niby przeprosił ale powiedział coś,  
co mi nie pasowało.
A brzmiało: " Wiem, że przesadzam, ale  
                  nie wiem kiedy będzie następny  
                  raz tyle osób z rodziny.
                   Wybacz, ale musiałem tą sytuację
                    wykorzystać."

    - Gryzie mnie słowo - wykorzystać. -  
podsumował, komisarz.

       - No właśnie. Ale to mało - Patrycja,  
uniosła wskazujący palec do góry.
- Gdy Jędrzej odszedł na moment z
kuzynem, podszedł do mnie jego
ojciec i bez owijania w bawełnę powiedział :
   "Zachodzę w głowę, jak taki gamoń jak
    mój syn, mógł w ciągu tak krótkiego
   czasu zdobyć akurat taką kobietę.
którą mu nakreśliłem w swoich wymaganiach."

      Fejkiel, zatrzymała się na chodniku i
mimo słabego oświetlenia i tak zauważyła  
poprzeczną zmarszczkę na czole Moduskiego.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 236 słów i 1268 znaków, zaktualizował 10 lip o 18:37.

Dodaj komentarz