Nic nie pamiętam #257

Nic nie pamiętam #257Była prawie pierwsza w nocy a Milena wciąż  świeciła  
oczyma w ciemności.  

Przeszłość wraca w najmniej oczekiwanym momencie.  
Tak często powtarzała Basia, jej teściowa.  
Zawsze miała ją za filozofkę, która powtarza zasłyszane  
komunały by podwyższyć sobie morale, udając intelektualistkę.  

      Ale czy tak na prawdę nie jest?  
Czy pojawienie się tej młodej dziewczyny, która śpi tuż
obok i szuka swej tożsamości nie miało także jej dojrzałej
kobiecie uświadomić, że więzy rodzinne to rzecz święta?

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 96 słów i 524 znaków, zaktualizował 5 sie o 15:17.

Dodaj komentarz