Nic nie pamiętam #140

Nic nie pamiętam #140Tak bierne zachowanie Patrycji  
nie było przypadkiem.
Znajdowali się w kuchni a ta już chyba
na zawsze będzie kojarzyła się z matką.

    Gdy Moduski, wyjmował warzywa
przypomniała sobie te godziny, które
spędziła z mamą w bliźniaczo
podobnej za ścianą.

To przecież w niej odbywały rozmowy,  
zwierzenia i marzenia z rodzicielką.
A to wszystko wśród zapachów  
mieszających się ze sobą warzyw,
sosów czy pieczeni.

   Młoda Fejklówna siadała
jak zwykle pod oknem.
Za nią stała lodówka i dobiegała  
z nad niej cicho muzyka z radia.
Matka zawsze ustawiała stację
" Złote przeboje",  która
według niej przypominała jej  
najlepsze chwile przed małżeństwem.

   Córka patrzyła jak w takiej  
scenerii i klimacie, mama się przemieszcza.
A to by wyjąć sztućce, otwierała szafki,
wyjmowała butelkę oleju czy kostki
rosołowe.

       Całość dopełniała nieodzowna kawa
i jej parujący aromat.
Mama Patrycji, Basia, bardzo często
zapominała o niej i musiała duszkiem
dopijać letni napar.

     Teraz, gdy  Filip zamachał jej przed  
oczyma śmietaną, jeden taki moment  
stanął jej przed oczyma.

    - Popatrz córcia - mówiła seniorka. -
-  Ketchup, łagodny " Kotlin".
    Super smakuje.
Jak kiedyś będziesz kupować to  
tylko tej firmy.

     Gdy matka to mówiła w radio  
zaczęły się sączyć pierwsze takty
" Baśki" zespołu Wilki.

    - Patrysiu, ty wiesz, że przeczytałam w
w tych swoich kolorowych czasopismach,
że ten Gawliński to jest babiarzem.
I ten tekst to prawdziwe przeżycia z  
tymi kobietami.
Ja nawet policzyłam je.
Wiesz ile ich wymienił?
Dwadzieścia trzy.
Dasz wiarę?

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 294 słów i 1625 znaków, zaktualizował 16 kwi o 10:49.

Dodaj komentarz