Nic nie pamiętam #174

Nic nie pamiętam #174To, że wyszły z domu było
zasługą Patrycji, która postawiła na  
litość.
Oznajmiła, że jest beznadziejną w  
swym fachu, skoro nie umie tak błahej  
sprawy jak adaptacja doprowadzić  
do finału.

   Powzdychała, pozasłaniała twarz  
dłońmi i dziewczyna czując, że jest  
niewdzięczna wyszeptała.

    - No to wyjdźmy na chwilę.

        Lekarka, tak jak obiecała, nie  
zabrała ją do galerii, czy innego licznie  
odwiedzanego lokalu.
Wybrała kameralną "Rebele" na  
przedmieściu, gdzie w kącie przy  
sączącej się muzyce, zajadały się
hiszpańskim torcikiem.

      - Czy chciałabyś powdychać jodu?
  -  zapytała bez wstępu, Fejkiel.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 118 słów i 639 znaków, zaktualizował 18 maj o 17:01.

Dodaj komentarz