Nic nie pamiętam #210

Nic nie pamiętam #210Restauracja " Pychotka", znajdowała się
zaledwie czterysta metrów od domu Patrycji.
Październik był tego roku wyjątkowo chłodny
z tego powodu stolik w ogródku odpadał.

Na szczęście znaleźli miejsce na patio i zza  
szklanej ścianki mogli podziwiać jak akacja
zmienia swoje kolory.

     Moduski, porozglądał się  po wnętrzu i
z wyrazem aprobaty zapytał.

       - To tutaj z Nadzieją przesiadywałyście
gdy zachciało się wam posmakować pizzy?

      - Przykro mi to mówić, ale zawiodła  
pana intuicja, Sherlocku - lekarka wypowiedziała  
to zdanie z uczuciem triumfu. - Nie byłyśmy tu
ani razu. Po pierwsze: - Fejkiel, jak zwykle  
zaczęła wyliczać na palcach.  
  - Nadzieja uwielbia pichcić i nigdy nie  
napomknęła o zamawianiu na wynos.
Po drugie:  
  - Ona, jak panu już mówiłam, reagowała  
alergicznie na jakiekolwiek wyjście poza
cztery ściany.
I wreszcie po trzecie:
- Jeśli by dwa pierwsze punkty załatwić  
na korzyść lokalu, to na pewno nie  
wybrałabym tego miejsca.

    - Więc dlaczego dziś skierowała się
pani tu ze mną?  

   Lekarka przygryzła dolną wargę i  
popatrzyła w głąb ogródka.
Komisarz czekał na odpowiedź ale kobieta
jakby zapomniała o jego istnieniu

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 211 słów i 1194 znaków, zaktualizował 22 cze o 11:43.

Dodaj komentarz