Nic nie pamiętam #211

Nic nie pamiętam #211Milczenie przerwał chłopak, który
dorabiał sobie na studiach jako kelner.

      - Dobry wieczór.
        Czy mogę już przyjąć zamówienie?

     - Jeszcze potrzebujemy chwili - Moduski,
      uniósł menu na potwierdzenie swych słów.

     - Rozumiem.
       To ja wrócę później - blondyn ukłonił się
      i na odchodne dyskretnie zerknął na  
     atrakcyjną  partnerkę.

      - Ja spróbuję tortilli, a do tego sok
        porzeczkowy - odezwała się pośpiesznie
      Fejkiel, zaskakując Moduskiego, który nie
       zdążył nawet oderwać wzroku od kelnera.

      - Ja jeśli pani pozwoli to jednak zajrzę nim
         podejmę tak poważną decyzję
      - otworzył kartę i przyłożywszy palec do ust  
        udawał, że to naprawdę wielka sprawa.

    - A ja od tego momentu zaczynam być sobą,
     Za długo starałam się być dla innych,  
      poprawna społecznie - pochyliła się i
      szeptem, dodała. - I to wszystko między
     innymi dzięki panu.

      Filip wyprostował się.
  
       - Nie wiem, co zrobiłem ale liczę, że nie
        namieszałem w pani życiu - podniósł  
        palec wskazujący. - Aż tak - starał się  
       by zabrzmiało to poważnie ale nie  
   ustrzegł się uśmiechu po ostatnim słowie.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 203 słów i 1107 znaków, zaktualizował 23 cze o 11:05.

Dodaj komentarz