Nic nie pamiętam #214

Nic nie pamiętam #214Patrycja odłożyła na talerz ciasto,
upiła łyk soku i ze starannością wytarła
palce a następnie kąciki ust.

      - Pamiętasz jak za pierwszym razem
w moim domu, zapytałeś, czemu nie  
dopuszczam do siebie mężczyzny.
Byłeś zdziwiony, że jestem...- szukała
przez moment słów - że można być  
tak oziębłą. jak królowa śniegu.

Uśmiechnęła się blado.

    - Ja to umiem zrobić wrażenie, co?
- Moduski, przyłożył dłoń do piersi.
     - Wybacz. Teraz dopiero jest mi głupio.
Nie wiem, co mogę powiedzieć, poza tym,
że zachowałem się jak szczeniak.

     Fejkiel, zaprzeczyła głową.

     - Nie przejmuj się, Po części to prawda.
Jestem taką kobietą....

       - Nawet tak nie mów  - żywo zaprotestował
Filip. aż małżeństwo w średnim wieku z nastoletnią
córką, siedzące na przeciw zerknęło w ich kierunku.
- Jesteś empatyczną i najbardziej altruistyczną
osobą jaką znam.

     Lekarka, popatrzyła z niedowierzaniem  
na komisarza,
Nigdy nie słyszała by tak ciepło się o kimś  
wypowiadał a tu takie zdanie i to o niej.
Po chwili policjant zdał sobie sprawę z
tego, co zakomunikował i wyprostowawszy  
się, dodał.

    - Wezmę sobie piwo.
    A tobie może lampkę wina?
     Białe, czerwone?

   - Białe, wytrawne. - przytaknęła. -  
     Poproszę.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 231 słów i 1254 znaków, zaktualizował 26 cze o 21:12.

Dodaj komentarz