Nic nie pamiętam #92

Nic nie pamiętam #92Patrycja była w miarę zadowolona  
z tego, co udało jej się wczoraj osiągnąć.
Wyciągnęła dziewczynę z czterech ścian,
zaczerpnęła powietrza i przedstawiła kilka
osób z personelu.

         Chciała by nie brnęła w domysłach i  
z lękiem patrzyła w przyszłość.
I to się chyba udało bo nawet kilka razy
się zaśmiała.

    Dlatego nie mogła uwierzyć w to, co  
usłyszała przed chwilą od Moniki.
Która była dziś na dyżurze w recepcji.

   Gdy tylko weszła do holu ta krzykiem
przywołała ją do siebie.

     - Pati! Jak dobrze, że jesteś - przyłożyła
    dłoń do czoła. - Nie uwierzysz.
    Przyszedł tu gościu z policji, jakiś  
   starszy stopniem bo Marek, wiesz, ten  
    aspirant mu czapkował...

     - Monia, do rzeczy - przerwała lekarka.

  - No przecież mówię - obruszyła się  
   pielęgniarka. - No i on poszedł do  
   Płoszaja i po chwili do tej pobitej.
   A jak wyszedł - pokiwała głową. -  
To ta nie chciała już z nikim rozmawiać
  i nikogo nie chce bo niby ją ocyganiliśmy.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 200 słów i 983 znaków, zaktualizował 12 mar o 18:54.

Dodaj komentarz