Nic nie pamiętam #25

Nic nie pamiętam #25Limit szczęścia i nieszczęścia
                     zawsze oscyluje  
                     wokół zera.  
                      Tak było i u Patrycji.
                     Po zachwycie w siedemnastym roku życia
                     dostała cios w przeponę.

                            Siedziała w klasie
                         gdy została wezwana do
                    dyrektorki a tam usłyszała od ojca o tragedii.

                       -  Skarbie, nasza...twoja mama - zadrgała mu  
                        broda - ona upadła i nim...nie uratowali...
                      
                                  Trzy miesiące u terapeutki Hanny Dobosz
                     a także zajęcia w grupie wsparcia pozwoliły jej
                     wreszcie przesypiać noc i jako tako funkcjonować
                    w dzień.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 91 słów i 491 znaków, zaktualizował 23 sty o 0:44.

Dodaj komentarz