Nic nie pamiętam #233

Nic nie pamiętam #233- To matka uchyliła furtkę
dla roli kobiety, w tym wypadku dla mnie -
odpowiedziała Patrycja. - Tą właśnie  
szczerością przekonał mnie do siebie.
Mianowicie, przyznał się, że rodzicielka uznała,
za niesprawiedliwe by pozbawić go praw
do majątku, zważywszy, że turystyka może
ale nie musi przynieść profitów, a interes  
ojca ma jednak już swoją markę.
A ona nie chce by jego dzieci, czyli jej
wnuki przeklinały ją po śmierci za  
zabranie im spadku.

     Wyszli na przecinającą się ulicę i Filip
mimo nikłego światła, rozpoznał, że to  
ta, przy której stoi dom lekarki.

    - Oczywiście doszło do małej - Fejkiel,
pokazała palcami cudzysłów. - Różnicy zdań
między rodzicami.
Jędrzej mi powiedział, że ojciec wówczas
zakwestionował jego przyszłość partnerską.
Twierdząc, że jeśli w wieku dwudziestu ośmiu lat
nie ma stałej partnerki to wątpi by ktoś z  
poważnym zawodem i stabilnością finansową
znalazł się u jego boku.
Przekomarzali się z małżonką aż doszli do  
konsensusu, że to kwestia roku.

       - Więc o tym mówił na grillu? - podsumował
Moduski. - Akurat broniłaś wtedy pracy magisterskiej
i miałaś przyjąć etat w szpitalu?

       - Bingo, Sherlocku.

       - Wcale się nie dziwię, że trudno mu było
uwierzyć w taki zbieg okoliczności - z pełnym  
poparciem zawyrokował komisarz. - Nagle
synalek przyprowadza kogoś, kto spełnia  
jego aspiracje.
Tylko dziwię się, co tobie w tym zaimponowało,
skoro mogłaś  być  - wyciągnął dłoń przed siebie. -
Z całym szacunkiem, jakby kartą przetargową.

     Patrycja, odchrząknęła.

     - To, co powiedział po tym
A brzmiało to mniej więcej tak :
- " Nie będę cię czarował, że jestem zachwycony
   twoją osobą, Trzymasz mnie na dystans, nie  
zaprosiłaś do tej pory do domu.
Spotykamy się wtedy kiedy ty chcesz a dziś  
jeszcze mnie zrugałaś za umizgi.
Pewnie każdą inną bym sobie odpuścił
bo ciężko mi czasem znieść kolejne
dni na twoim łaskawym  - być  może kiedyś.
Gdyby mi zależało na majątku od ojca to bym
poszukał jakąś po studiach i nakreślił jej wizje  
przyszłego dobrobytu, co skłoniłoby pewnie jakąś
do małżeństwa ze mną.
Zapytasz. Czemu więc tego nie zrobię?
A odpowiedź jest banalna.
Nie chcę mieć kasy i kobiety, która mnie  
znudzi po dwóch latach.
Wolę taką jak ty, z ambicjami, autentyczną  
fanatyczkę swego fachu, która będzie mnie spierać
i motywować swoim zaangażowaniem w swoją
profesję"

          Lekarka przerwała by popatrzeć na  
funkcjonariusza. Ten wydawał się być skupiony.

     - Może wydam ci się naiwną, ale ja w to  
uwierzyłam.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 469 słów i 2613 znaków, zaktualizował 12 lip o 17:49.

Dodaj komentarz