Nic nie pamiętam #235

Nic nie pamiętam #235- Od takiej to wiadomości rozpoczęłam  
ostatnią niedzielę września - mówiąc te słowa
Patrycja przystanęła przed wejściem na swoje  
podwórko. - Może wejdziesz by usłyszeć  
końcówkę tej smętnej historii?

     Komisarz spojrzał na zegarek, który  
wskazywał kwadrans po dwudziestej  
pierwszej.  
      - Do domu to może nie, ale  
z chęcią posiedziałbym chwilę w twoim  
przydomowym ogródku pod akacją.

       Fejkiel spojrzała za siebie a później  
na Filipa.

     - No uroku to nie ma jak w maju, ale  
ławeczka jest by spocząć - otworzyła  
bramkę. - To zapraszam.

     Usadowiwszy się pod ogołoconym  
drzewem przez październikowe chłody,
lekarka kontynuowała swoją opowieść
o zawodzie miłosnym.

     - Zaraz oddzwoniłam do Jędrzeja by
dowiedzieć się, co to ma znaczyć.
Nie był zaskoczony, a wręcz jakby czekał
na mój odzew.
Bo usłyszałam na chłodno:
  " Tak jak sądziłem, nie zdrzemnęła się a
    musiała sprzedać ci newsa, co?"

     - Poważnie? - Moduski, nie krył zdziwienia.
  - Nie bronił się?

    - Nie, i nie wiem czy to bardziej nie zabolało
a na pewno sprawiło, że zbił mnie z tropu.
  Nie wiedziałam, czy go atakować czy  
    oczekiwać jakiś racjonalnych tłumaczeń.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 221 słów i 1189 znaków, zaktualizował 14 lip o 17:29.

Dodaj komentarz