Nic nie pamiętam #67

Nic nie pamiętam #67Porucznik wiedział, że nie może w
nieskończoność trzymać na dole lekarkę.
Sięgnął po słuchawkę wewnętrznego
telefonu i wtedy stwierdził, że dobrze by
było gdyby ją sobie najpierw obejrzał.

   To dobre rozwiązanie, po z taksowaniu
pani doktor, pozostanie mu już tylko  
dobrać odpowiednie słowa do danej
aparycji.

     Zszedł na półpiętro i choćby było  
tam tuzin kobiet, wiedziałby która to  
Fejkiel.
I trzeba uczciwie stwierdzić, że widok
go zaskoczył.

    Przygotował się na kogoś w takim
stroju, tak upiętych włosach ale ten  
wiek był młody, za młody.

   Fejkiel powoli spacerowała po
holu trzymając dłonie jak przy  
modlitwie.
W pewnym momencie zaczęła  
odliczać coś na palcach i poruszać
ustami.
Porucznik niemal werbalnie słyszał
jej głos.

   - Po pierwsze.....po drugie...

   Funkcjonariusz głęboko westchnął
i też półgębkiem dodał.

    - No Modulski, trafiła ci się  
przeprawa z damulką, co to "ą", "ę"
przez bibułę.
Musisz ją oczarować inaczej zginąłeś.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 174 słów i 1023 znaków, zaktualizował 24 lut o 12:08.

Dodaj komentarz