Nic nie pamiętam #121

Nic nie pamiętam #121ROZDZIAŁ  7


    Moduski, trzeci dzień zostawał
po godzinach w pracy.
Przez sprawę z Nadzieją, zaniedbał kilka
następnych spraw i musiał przysiąść.

     - Znowu zostajesz? - usłyszał pytanie,
  od stojącego w otwartych drzwiach,
  Waldka Baleckiego. - Zaczynam się o  
ciebie obawiać.

     W tym stwierdzeniu było wiele sarkazmu.
Balecki, nigdy się nie przemęczał jako
śledczy i wyznacznikiem jego pracy zawsze
był czas a nie wyniki.

     Raz nawet dosadnie to potwierdził w  
rozmowie z Filipem.

     - Kolego, ja nie po to się żeniłem by
   ślęczeć nad raportami do wieczora.
    Albo, co gorsza, latać po melinach za  
    jakimś pajacem, co zwinął neseser.

    Wstał od biurka i nim zamknął za  
    sobą drzwi dodał.

    - Stary, ja swojej księżniczce  
      wybudowałem w tamtym tygodniu
      dom na drzewie.
      To jak piszczała z zachwytu sprawiło  
       mi tyle radości jakbym wygrał bańkę
    na loterii.

  Wyciągnął komórkę by pokazać  
    zdjęcie swej córki.  

    - Jak będziesz miał dzieci to zmienisz
     priorytety.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 166 słów i 983 znaków, zaktualizował 1 kwi o 9:28.

Dodaj komentarz