Nic nie pamiętam #55

Nic nie pamiętam #55Co prawda Wronkowska
prosiła by dziewczyna nie
rozmyślała a dała sobie czas
na dywagacje.
Ale młodość ma swoje prawa,
chce wszystko na już, teraz.
Dlatego pacjentka usilnie starała  
się pójść za ciosem.

   I był jako taki rezultat.
Pojawiły się w pamięci jakby slajdy,
takie retrospekcje.
Oszklony budynek, co uznała za  
dworzec lub galerię.
I wąska brukowana uliczka a na jej
końcu plac, rynek, starówka?

   Żachnęła się na siebie, że nie  
spytała się o miejscowość.
Była w szpitalu, ale gdzie?
Musi to wiedzieć to wiele może
pomóc.

    Wzrok jeszcze szwankował ale  
odczucia nie zawodziły a te dawały
sygnał, że kończyny i korpus jest
sprawny.
To znaczy, ze nie została potrącona.
Zemdlała i upadła na głowę?
A może w tej uliczce po nocy...napad?

    Sięgnęła nerwowo pod  
prześcieradło.
Była golusieńka ale miała zabieg
więc to normalne.
Czy ktoś...czy jej nie ...

   Położyła dłoń na podbrzuszu i
powolutku zjeżdżała w dół.
Włosy łonowe łaskotały z drżeniem
dotknęła koniuszkiem palca łechtaczki.
Następnie obu stron pachwin.

   Nie bolało, nie ma więc otarć.
Tak, to dwa tygodnie, naskórek  
mógł się zregenerować.
Ale pochwa to już delikatniejsza  
sprawa.

   Spociła się, czoło, plecy, dłonie  
a nawet jej kobiecość pulsowała.
Przesunęła palce z pachwiny,  
rozszerzyła nogi, dojechała do
gorącego wejścia i ...

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 262 słów i 1382 znaków, zaktualizował 16 lut o 12:56.

Dodaj komentarz