Nic nie pamiętam #227

Nic nie pamiętam #227-  Ani przez chwilę nie czułam
względem mnie  oczekiwań do wynurzeń  
- Patrycja, coraz intensywniej gestykulowała.
- Wręcz przeciwnie, czasami aż prosiło się
by dopytał, ale cierpliwie czekał.  
Co mogę dodać?

Fejkiel, poklepała się po udach,

   - Zaczęłam traktować go poważniej.
Z czasem dowiedziałam się, że matka jest  
polonistką w podstawówce. A ojciec ponad
dwadzieścia lat temu otworzył hurtownię  
z chemikaliami, później drugą pod Kielcami  
i jego widzi swoim zastępcą.  
Pracował w tym rodzinnym interesie, jako
dostawca, uczestniczył w rozmowach  
handlowych, negocjował ceny z dyskontami.
Sam jednak skończył agroturystykę i to  
go bardziej kręciło.  
Miał marzenie by kupić kilka domków u  
podnóża gór i spędzać czas z dala od zgiełku
miasta i rozmów o cenach.

     - No ideał! - Filip, podsumował zachwyt,
       lekarki.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 144 słów i 856 znaków, zaktualizował 9 lip o 9:39.

Dodaj komentarz