Nic nie pamiętam #232

Nic nie pamiętam #232Patrycja widząc, że Moduski  
poczuł się nieswojo po jej ripoście,  
spróbowała ratować sytuację.

       - W jakiejś mierze masz rację.
Chodziło o pieniądze,
Posłuchaj zresztą, co zrobiłam.

    Ruszyła przed siebie po czym  
skręciła w ulicę, Joselewicza, która
prowadziła do jej domu.

       - Jak się domyślasz, po tych  
rewelacjach od ojca, nie miałam już
zamiaru zostać tam długo.
Jędrzej wyszedł ze mną ale nim zamówił
mi taksówkę, kazałam mu się wytłumaczyć.
Gdyby powiedział jak ty to sugerowałeś,
  - Patrycja zrobiła znak krzyża. - Finito.  
Po prostu zostawiam go, kończę tą  
znajomość,
Ale on powiedział takie słowa:
  " Jak wiesz, chcę iść na swoje, czyli
postawić domki i z nich czerpać profity.
Na to trzeba ćwierć miliona i ojciec mi to  
obiecał dać, pod warunkiem, że zostanę
jeszcze przez rok do jego dyspozycji i  
zrzeknę się przepisanej trzeciej
części majątku z firmy.
Zgodziłem się.
Tak więc całość w razie śmierci ojca przeszłaby
w połowie na matkę i córkę, czyli moją siostrę."

      - Gdzie więc ty w tej umowie możesz
     odegrać jakąkolwiek rolę? - zapytał Filip,
     zatrzymując się, po czym popatrzył w twarz
     Fejkiel, która figlarnie przygryzła dolną wargę.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 226 słów i 1241 znaków, zaktualizował 11 lip o 22:12.

Dodaj komentarz