Nic nie pamiętam #155

Nic nie pamiętam #155Fejkiel, dostało się od pacjentki,
  która bez zahamowania wygłosiła swoje
stanowisko, co do do jej rzetelności zawodowej.

      Po tym jednak, co usłyszała od dyrektor,
nic, dosłownie nic, nie było w stanie jej  
przeszkodzić w dobrym samopoczuciu.

    Nadzieja, przyjęła tą informację mniej
spontanicznie niżby się można było spodziewać.

     - Czy to aby dobry pomysł - ni to spytała,
  ni stwierdziła. - Nie obraź się Pati, ale czy  
  ja nie będę trochę intruzem?

     lekarka, klepnęła dziewczynę w ramię.

   - Nie denerwuj mnie takimi tekstami.
Wiesz już o moim stosunku do ciebie
a dalej wątpisz w moją empatię?

Napadnięta, podeszła do okna i oparła  
pośladki o parapet.

      - Nie w tym rzecz.
Pomijając kwestie etyczne i patrząc  
tak bezstronnie - przyłożyła dłoń
do głowy. - Mam zadatki na rezydentkę
hospicjum a tobie ewentualnie -
uniosła dłonie do góry. - Zastrzegam,  
ewentualnie, przydałaby się lokatorka,  
która ma jakieś plany by kiedyś opuścić
twój dom.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 186 słów i 990 znaków, zaktualizował 29 kwi o 19:49.

Dodaj komentarz