Nic nie pamiętam #116

Nic nie pamiętam #116Gdy tylko zamknęły się drzwi  
za ostatnim pacjentem, lekarka  
szybciutko się spakowała by zabrać
Nadzieję na spacer.

   Gdy tylko znalazły się pod rozłożystym
dębem pod którym stała ławka i oprócz  
świergotu ptaków nikt im nie zakłócał  
spokoju.
Patrycja wyciągnęła swoją komórkę i  
wręczyła ją zdziwionej dziewczynie.

    Ta patrzyła to na aparat to na  
Fejkiel, nie wiedząc o co właściwie
chodzi psychiatrze.

    - Weź! I zrób to, co zawsze.

      Lekarka zapamiętała, że gdy robiła
specjalizację miała zajęcia na których  
wykładowca opowiadał o pewnych
automatyzmach.

Tak jak nie zapomina się posługiwać  
sztućcami, ustawiać telewizor czy  
jak nastawić pralkę.
Tak i komórkę umie się obsługiwać i  
przeglądać te strony, które były  
sprawdzanymi i ulubionymi.

Przynajmniej na to liczyła Patrycja,
że tam gdzieś będzie ślad tej tu
siedzącej dziewczyny.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 163 słów i 893 znaków, zaktualizował 28 mar o 18:06.

Dodaj komentarz