Nic nie pamiętam #158

Nic nie pamiętam #158Pod narzutą była klatka a w niej
znajdował się kanarek.
Lekarka, widziała już oczyma wyobraźni jak
to maleństwo budzi ją o nieprzyzwoitej
godzinie.

         Na szczęście w tą wizję wplatała się
zadowolona twarz Nadziei, która będzie
miała towarzysza podczas jej nieobecności.
Co było znaczącym argumentem.

       - Teraz oczekuję tej wiadomości -  
zagadnęła, zniecierpliwiona opieszałością  
komisarza, który rozglądał się po suficie.

   - Dobrze jednak zapamiętałem, że ma  
pani podwieszany sufit. To raczej wyklucza  
zawieszenie klatki.

     - W żadnym wypadku! - wykrzyczała
Patrycja, przemierzając nerwowo salon.
- Ja jestem impulsywna, przemieszczam  
się... - dłonią pokazała kąty pomieszczenia. -
Gdy mam problemy albo rozmawiam przez
telefon, a to groziłoby wizytą na SOR- ze.
Nie, nie! - Zaprzeczyła głową.

      Widząc zmieszanie Moduskiego,  
usiadła na sofie i spokojnym już głosem
ponowiła pytanie.

       - To, co, powie mi pan wreszcie?

       -  Jako służby bezpieczeństwa mamy  
prawo do pewnych informacji.
W ten sposób dowiedzieliśmy się od
operatora, co to za persona niejaki,
karolcia smile.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 193 słów i 1115 znaków, zaktualizował 3 maj o 9:37.

Dodaj komentarz