Nic nie pamiętam # 143

Nic nie pamiętam # 143Patrycja wyprostowała swą  
posturę i zaczęła już pewniejszym  
tonem.

     - Tak, dokładnie tak.
Dlatego zostawiłam jej dzisiejsze  
popołudnie na przemyślenia.
Nie chciałam jej naciskać ...

La da da dee da da da da
La da da dee da da da da..

Usłyszeli kobiecy wokal z salonu.
Ten znany przebój La Bouche
" Be my lover", był ustawiony
jako sygnał powiadamiający na
komórce Fejkiel.

   Lekarka zerwała się licząc, że to
Monika dzwoni by pochwalić się
o przyjęciu prośby o obserwacji.
Ku jej rozczarowaniu, na matrycy
widniała twarz Dobosz.

     - Cześć, Haniu - odebrała znużonym
    głosem.

     - Ojej! Kochanie, żebyś mnie tylko
    nie dobiła swym entuzjazmem.

   - Przepraszam, nie bierz tego do  
   siebie. Miałam ciężki dzień i ..-  
  zawahała się, co wykorzystała rozmówczyni.

      - Dzwonię bo nasza ostatnia rozmowa  
   o twoim stylu ubierania była mało
   przyjacielska.
  Pomyślałam, że nie odzywasz się bo  
   trochę ci nagadałam, tak?

     - Haniu, ja o tym już zapomniałam -
w tym momencie upadł widelec w kuchni.
-  W każdym razie nic się nie dzieje.

   - Słyszę, że jesteś u taty.
    Nie będę wam przeszkadzać w posiłku.
    Zadzwonię jutro.
   Pozdrów go ode mnie.
  Pa, skarbie.

    - Pa, Haniu.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 226 słów i 1206 znaków, zaktualizował 18 kwi o 17:41.

Dodaj komentarz