Nic nie pamiętam #240

Nic nie pamiętam #240- W tym samym czasie rozpoczął  
      studia - przedstawiła fakty lekarka.  
     - Bywał więc tylko czasami w domu.
      Starał się unikać Teresy i liczył, że niczego
      nie powiedziała rodzicom i wszystko
       pójdzie w zapomnienie.

            - Nie wiem czy pod jednym dachem  
      to takie proste - skwitował Moduski.

           - Pewnie by się udało, bo nawet zaczął
       wchodzić w rytm akademika,
         Imprezy, noce na waleta z panienkami.
         Zapomniał o tym chorym zauroczeniu
         i po roku na wakacjach pomagał nawet
            ojcu w firmie jak grzeczny synek.
          Tą sielankę zakłóciła córka - Fejkiel,  
     uniosła palec do góry. - Biologiczna córka,
     jego przybranych rodziców.
         Przychodziła wieczorami do jego pokoju.
      Mając na sobie lekkie okrycia w których spała.
     Komplementowała, flirtowała, wreszcie ostentacyjnie  
       go prowokowała.

        - Biedulek, cóż on przeżył - komisarz nie
    wytrzymał i zirytowany wypowiedział swoje
      wątpliwości.

      Patrycja nie zareagowała, pociągnęła dalej
      wątek.

        - Próbował jej wmówić, że ma kogoś ale  
     to niczego nie zmieniło.  
     Przyznał się, że uległ bo tak naprawdę chciał
      tego. Ukrywali się i byli dyskretni, choć matka
       chyba coś podejrzewała.
       Czasem wpadała wieczorem niby o coś
            spytać i sugerowała Teresie, że to nazbyt  
      lekkie podejście z jej garderobą i wieczornymi
    pogaduchami.

             - I co, to trwało siedem lat? - Moduski
      kolejny raz przerwał monolog.

           - Mieli w międzyczasie swoje zauroczenia
       ale po pewnym czasie wracali do siebie.
       I trwałoby to pewnie jeszcze długo, gdyby
       nie moja osoba.
        Jak mnie przepraszał to przysięgał, że naprawdę  
         mu zaimponowałam i wierzył, że ślub i nowa  
          praca na swoim przy domkach pozwoli mu  
         zapomnieć.  
          Tylko - kobieta uśmiechnęła się blado. - Posłuchaj
             tego, co mi powiedział, to dopiero perełka:
       -   Ty Pati byłaś wciąż taka konserwatywna w  
         sprawach seksu, a ona mnie tak jarała, że  
          nie umiałem tego zakończyć. "


     - Ja mam dość. - Filip wstał i wyciągnął rękę
      by ucałować dłoń swej partnerki.  - Dziękuję
     ci za wspaniały wieczór i życzę spokojnego
      snu.

        Odszedł kilka kroków, zamknął bramkę i
         dodał na koniec.

       - Wierzę, że to było ciężkie przeżycie ale  
           wiem też, że wszystko, co nas spotyka
       nie dzieje się bez przyczyny. To była nauka
        by cię wzmocnić a nie nauczka by ukarać
       na resztę życia - odczekał chwilę. - Wiesz, co
       mam na myśli?

            - Nie martw się o mnie, potrafię myśleć
      a jak przyjdzie odpowiedni czas i osoba, to
        serce też się w to wmiesza.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 444 słów i 2469 znaków, zaktualizował 19 lip o 12:20.

Dodaj komentarz