Nic nie pamiętam #181

Nic nie pamiętam #181Patrycja, nie byłaby sobą gdyby
nie zagrała psychologicznie.
Jej ciocia, Milena Franeczko, nie urabiała
sobie rąk po łokcie.

    Mało tego, to ona zadzwoniła z prośbą
o radę a jej krewna po dwóch minutach  
rozwiązała jej dylemat.

     - A co ty masz za problem?
     Przysyłaj ją do mnie a ja już wybiję
    jej z głowy depresję.
    Będę ją zabierać do Kołobrzegu na  
    małe latanko po butikach a  
wieczorem do Lenki, co ma swoją  
kafejkę.
A wcześniej w ciągu dnia znajdę
jej zajęcie by nie miała czasu na  
rozmyślanie.
Tak rozdysponuję jej czasem, że  
dziewczę będzie zaabsorbowane
dopatrywaniem pokoi, ich ładem,
dostarczeniem potrzebnych środków.
- złapała oddech, świszcząc do słuchawki.
- Będzie miała dobrze u Mileny.

    Zakończyła swą tyradę a Fejkiel, nie
pozostało nic innego jak zawierzyć
siostrze taty.

Widząc teraz przejęcie Nadziei,  
zrobiło jej się żal dziewczyny i  
postanowiła przyznać się do małego
szwindlu.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 179 słów i 954 znaków, zaktualizował 25 maj o 8:27.

Dodaj komentarz