Nic nie pamiętam #114

Nic nie pamiętam #114Jako psychiatra Fejkiel,
powinna być przygotowana na  
każde odstępstwo od normy,  
huśtawkę nastrojów.

    Tak, to może byłoby czymś  
naturalnym gdyby znała dziewczynę
z gabinetu.
Przebywała z nią jednak kilka godzin  
dziennie, rozmawiała jak z kimś bliskim
a to sprawia, ze przestaje się być tylko
lekarzem.

    Dlatego Patrycja zapytała:

     - Co ten człowiek ci naopowiadał,
     że jesteś w tak świetnym humorze.

     Dziewczyna odstawiła jogurt i  
   zeskoczyła z parapetu.
  Podeszła do starszej koleżanki i
  wyciągnęła prawa rękę.

    - Od dziś jestem Nadzieja.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 98 słów i 563 znaków, zaktualizował 28 mar o 12:38.

Dodaj komentarz