Nic nie pamiętam #127

Nic nie pamiętam #127Kolega po fachu nie krył irytacji,
że Filip rozprawia o tym, co tyczy się  
ich pracy.

   - Człowieku, ja cię tu zaprosiłem byś  
przewietrzył swoją głowę od tych
paragrafów i kodeksu.
A ty, co? - Balicki, pokiwał głową.
- Osłabiasz mnie brachu.

   - Waldi! Ale to ja byłam ciekawa.
  - Mariola stanęła w obronie gościa.
- Poza tym, co się z tobą dzieje?
   Co sobie kolega o nas pomyśli?

    - Mąż ma rację, ostatnio mamy  
przez tą sytuację z napaścią w kafejce
nagonkę na nas  - rozłożył ręce.  
  - Sama pani wie? Nie powinienem
   był zaczynać.
    

   - A ona , ta kobieta, coś mówi, naprawdę  
   nic nie pamięta - zapytała gospodyni  
   sadzając sobie Lenę na kolana.
  - Bo jakoś trudno mi w to uwierzyć.

  - Ej! - Balicki, zdecydował się zakończyć
   tematy służbowe.

     Komisarz posiedział jeszcze pół godziny
usiłując rozprawiać o czymś miłym.
Po wyjściu zastanawiał się czy powinien tak
jak Waldek oddzielić pracę od prywatności.
Tylko czy on tak umie?
To było ważniejszą kwestią.

   Sięgnął po telefon i wybrał numer szpitala.

     - To pan - pielęgniarka, nie próbowała
     nawet udawać miłej.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 214 słów i 1119 znaków, zaktualizował 5 kwi o 11:05.

Dodaj komentarz