Nic nie pamiętam #219

Nic nie pamiętam #219- Minęło już wtedy kilka lat od śmierci
mamy. Prowadziłam własny program w necie.
Jak wiesz, pomagając innym tak naprawdę  
pomagałam sobie.

       - Czyli to nie wyświechtany komunał?
- zapytał, Moduski.

      Patrycja zaprzeczyła głową.

       - Nie i uwierz, że wiem, co mówię.
Dzieliłam czas na naukę na ostatnim roku  
psychologii, a nagraniami do programu.
Często do późna w nocy ślęczałam nad  
książką bo wcześniej odpowiadałam na  
pytania w komentarzach po emisji.

     Fejkiel, na moment przerwała, a na  
twarzy zagościł wyraz zadumy.

     - Nigdy tego nie będę żałować.
To było naprawdę miłe, czuć  wiarę
w to, że komuś pomagam.

  Upiła łyk wina, po czym zaczęła  
już mniej ciepłym tonem.

    - Któregoś wieczora, zadzwoniła  
moja znajoma i powiedziała, że zabiera
mnie w sobotę na kręgle.
Poszłam by - zakręciła młynka. -
Odreagować, jak to nazwała przez  
telefon Iwona.
Tam to na kręgielni, na stanowisku obok,  
ze swoimi kumplami był Jędrzej,

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 184 słów i 975 znaków, zaktualizował 1 lip o 15:12.

Dodaj komentarz