Nic nie pamiętam #193

Nic nie pamiętam #193Pierwsza noc  w Ustroniu Morskim  
była naznaczona burzą i to nie tylko  
dosłowną ale i taką w przenośni w głowie.
Nadzieja, nie mogła tego pojąć, co
usłyszała od Franeczko.

      Liczyła na lekkie pobłażanie, nawet
na powolne wdrażanie w czynności by
zarobić na swoje utrzymanie.
Ale właśnie na coś związanego z  
prowadzeniem pensjonatu.

   A tu kobieta, która - jakby nie patrzeć  -
  prowadzi biznes, opowiada jej o  
lokalach w Kołobrzegu i pokazuje  
stylizacje na bankiety.

      
    Dziewczyna przez moment zobaczyła
w Milenie studentkę, która cieszy się
wolnością na stancji a nauka jest tylko
dodatkiem jakby alternatywą na kiedyś.

     Zresztą, najlepiej zobrazowała to  
sytuacja gdy zapukała, pani Lucyna,
prawa ręka właścicielki.

   - Przepraszam, że przeszkadzam  
Mileno, ale dostawca fotowoltaiki
będzie jutro rano i muszę znać twoje  
wytyczne, co do górnej granicy ceny.

  - Lucynko, kochana! - Franeczko
złożyła ręce jak do modlitwy. - Na śmierć
zapomniałam. Podzwoń do swoich
znajomych i dowiedź się, co i jak by
nas w bambuko nie zrobili.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 191 słów i 1066 znaków, zaktualizował 6 cze o 7:57.

Dodaj komentarz