Nic nie pamiętam #225

Nic nie pamiętam #225Filip miał zamiar nawet  
skomentować postawę lekarki, ale
stwierdził, że skoro zasygnalizował,
że jest dobrym słuchaczem to  
posłucha tego love stores.

    - Wiem, że to brzmi jak tandetna
podróbka czytadła dla pensjonarek
- kontynuowała, Patrycja. - Nie chcę się
tłumaczyć, ale potrzebowałam chyba  
takiej atencji.
    
       Las coraz bardziej zacieśniał się a  
domów było coraz mniej.
Moduski poczuł jak Fejkiel kładzie dłoń
na jego ramieniu i kieruje w prawo.

   - Zejdźmy w tą ścieżynkę. Dawno tam  
nie byłam ale o ile nic się nie zmieniło to
powinna stać tam ława i kilka ławeczek
przy których siedzieliśmy przy ognisku.

  I rzeczywiście po przejściu jakiś kilkunastu
metrów w małym zagajniku pojawiła się  
owa drewniana przystań.
Patrycja wyciągnęła nasączone chusteczki  
i przetarła najbliższą ławeczkę.
Po czym usiadła i wciągnęła głęboko
powietrze.

      - Uwielbiam zapach igliwia.

     - Nigdy bym nie pomyślał, że w nocy -
Moduski, zatoczył ręką koło. -
Zaciągniesz mnie pod obrzeża lasu.

      - W końcu jestem z policjantem,  
    więc mogę pozwolić sobie na  
      brawurową zagrywkę? - odpowiedziała
    kobieta nie siląc się na powagę po
     zerknięciu na minę funkcjonariusza.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 218 słów i 1214 znaków, zaktualizował 7 lip o 12:01.

Dodaj komentarz