Nim przyjdzie jutro # 103

Nim przyjdzie jutro # 103ROZDZIIAŁ   6


             Komisarz najpierw wskoczył w dres  
by nogami odreagować za niepowodzenia
w pracy i nie tylko.
A po przebieżce posiedział sobie nad parkowym
stawem i kontemplował przy kwakaniu kaczek.

      Gdy zapadał zmierzch wrócił, odświeżył i
postanowił zapytać jak się czuje dziewczyna.

Trzymał tak w dłoni telefon i nie mógł się  
zdecydować jakimi słowy przywitać się z  
Fejklówną.

     Nie był pewny czy powinien ją przeprosić
czy też ona naskoczywszy wyrównała rachunek.
Czuł jednak dyskomfort a może i respekt do  
tej ciemnowłosej kobiety wiec ostatecznie
wybrał wersję esemesową.  

        Już pierwsze słowo stanowiło problem.

    - Witam!......Hej!...Siemka!...-  
   bardzo szybko wykasował.

    Wolał nie ryzykować po tym, co zaszło
   kilka godzin wcześniej.
  Pozostał przy oficjalnym:
      
      - Dobry wieczór. -  

   Wyszedł na balkon licząc, że świeże  
  powietrze pobudzi zwoje mózgowe  
     do elokwencji.  
  Niestety, jakiś młodzieniec przy akompaniamencie
brzdęku szkła, dużo za głośno żalił się na
  swą partnerkę,
  I zamiast wklepywać słowa, zasłuchał się.

      - ...Masz mi dawać po pięćset na Kamilka,
       i dobrowolnie, co roku zwiększać stawkę  
     o dziesięć procent.
      A ja jej na to:
       Dobrowolnie to możesz mi laskę zrobić.
       Dam jak będę miał..."

           Filip postanowił po usłyszeniu tego
    tekstu wrócić do mieszkania i zamknąć  
     drzwi na balkon.

    Przeszła mu też ochota na pisanie bo  
wyobraził sobie, ze lekarka  widząc jego  
numer wykasuje wiadomość.
Albo, co gorsza nerwowo wciśnie zieloną
słuchawkę i powie mu żeby się od  
tej dziewczyny odp....hm, hm...odczepił.

  Moduski odłożył telefon na stolik i  
zrezygnowany umościł na sofie.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 282 słów i 1673 znaków, zaktualizował 20 mar o 18:38.

Dodaj komentarz