Nic nie pamiętam #43

Nic nie pamiętam #43Tak, czasem przychodzi
taki dzień, że wszystko, co
dotychczas sobie ułożyliśmy
zdaje się nie mieć racji bytu.

    Fejklównę dopadły właśnie  
takie wątpliwości.
Na domiar złego poczuła się  
taka samotna w tej swojej walce
z całymi Kielcami.

  Łzy same popłynęły i  
Patrycja szybciutko je otarła,  
kryjąc twarz ze strachu, że ktoś  
może zobaczyć jej słabość  

     Nauczyła się być twarda
i wypierała od siebie pragnienie,
które coraz częściej zasypiało
obok niej.

    Naśmiewała się z niego, machała  
na nie ręką w chwilach zadowolenia.
Dziś jednak chciała by ktoś ją
przydusił swym ramieniem.
Niechby wstawał coś przekąsić w  
nocy, chrapał i zawłaszczał jej
część na kanapie.

Tak, potrzebowała bratniej duszy.
Nie, nie oszukujmy, Patrycja  
potrzebowała mężczyzny.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 145 słów i 802 znaków, zaktualizował 7 lut o 13:27.

Dodaj komentarz