Nic nie pamiętam #270

Nic nie pamiętam #270Mężczyzna źle zinterpretował  
spojrzenie, jakim obdarzyła go Nadzieja.
To nie była reakcja na jego humorystyczną
ripostę a raczej wynik głębokiego zamyślenia.

Szczerze mówiąc to dziewczyna przestała  
słyszeć, co mówi, tak pochłonął ją wewnętrzny
monolog.
Pytała samą siebie:  
   - Po co go spotkałam?
   - Co on może mi przekazać ?  

  Nie umiała odgonić tych myśli.
Przy Patrycji, czy szalonej Milenie, mimo ich
usilnych starań, ciężko jej było uwierzyć w
optymistyczne zakończenie swej tragedii.
Więc czemu teraz po kilku minutach przebywania
z tym człowiekiem, oczekuje, że pokaże jej
wyjście? Drogę....

    - Uuuuu, jesteś tu jeszcze? - bardziej zobaczyła
machanie dłonią przed oczyma niż owe słowa
Alana. - Jeśli tak to chyba tylko ciałem.

    Młoda kobieta przeprosiła bez przekonania,
bardziej instynktownie niż z poczucia winy.

     - To ja przepraszam - jej rozmówca dotknął
dłonią jej przedramienia. - Próbowałem być zabawny
a średni mi to wychodzi.  

Spojrzał na okno, po czym wstał, i podniósł talerz.

      - Na mnie już czas.
    Miło Cię było poznać. Życzę ci udanego dnia.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 201 słów i 1123 znaków, zaktualizował 29 sie o 7:49.

Dodaj komentarz