Nic nie pamiętam #31

Nic nie pamiętam #31Zawsze przed wejściem do szpitala  
                               zajeżdżała do małego sklepiku.
                               Zaprzyjaźniła się z właścicielką, która zostawiała
                               dla niej rogaliki oraz, co również było ważne
                                najświeższe informacje.

                                      Chyba w każdym mieście są takie dzielnicowe
                               sklepy w których od rana do wieczora przebywają
                                okoliczni mieszkańcy i debatują na tematy  
                                bardziej lub mniej ważkie.

                                       Nie inaczej było u Pani Joli, korpulentnej  
                               szatynki o wieku nieokreślonym.
                                Ta pani poza prowadzeniem własnej  
                                działalności śmiało mogła być naczelną  
                                lokalnego biuletynu o wszystko mówiącym
                                tytule - " Z ostatniej chwili".

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 113 słów i 615 znaków, zaktualizował 27 sty o 17:08.

Dodaj komentarz