Nic nie pamiętam #35

Nic nie pamiętam #35Za kwadrans dziewiętnasta  
zamknęły się drzwi jej gabinetu
za ostatnim pacjentem i
Patrycja przyjęła to z ulgą.

    Myślała już tylko o tym by  
dostać się do domu, zrzucić te  
krępujące ruchy ubrania i po
szybkim prysznicu usiąść w  
swoim różowym dresiku w  
ogródku. A tam pod  
płaczącą wierzbą ze smakiem
przegryzać sałatkę z kawałkami
kurczaka.

    Gdy  schodziła po schodach  
postanowiła jednak skręcić
na oddział intensywnej terapii.

- Dzień dobry, pani doktor. -
Przywitała ją uśmiechem  
młodziutka dyżurna pielęgniarka.

Fejklówna zaczęła ostrożnie,  
że niby coś widziała w kablówce.
Ale to nie było potrzebne
dziewczyna sama ochoczo  
podjęła rozmowę.

- To ciekawe, co nie?
  Taka dziana laska i nikt jej
nie zna.

- Dziana? - Spytała szczerze  
zdziwiona lekarka.

- A nie wyda mnie pani doktor?
- szepnęła, a lekarka momentalnie
zaprzeczyła głową.
Dwudziestoparolatka  
porozglądała się na boki
i dłonią zachęciła Patrycję do  
pochylenia się nad kontuarem.

- Elka Wronkowska po jej
operacji - to znaczy tej napadniętej
- pakowała jej ubrania do worka  
by oddać do przechowania.
I to, że to były firmowe
rzeczy to norma ale ona miała
najdroższą jedwabną bieliznę
na sobie.

Lekarka odchyliła się by spojrzeć  
na dziewczynę, która wyczuła
niedowierzanie, więc uderzyła się
  w pierś.

- Elka mówiła, że takie majtki to
ze trzy stówy kosztują.  
Może panią doktor to stać na takie  
bo nas z Elką nie, a na pewno
już nie na to by je wkładać  
w środku tygodnia
i spacerować po rynku.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 290 słów i 1549 znaków, zaktualizował 31 sty o 10:30.

Dodaj komentarz