Nic nie pamiętam #289

Nic nie pamiętam #289Gdy wysiedli z auta i podeszli do  
pomalowanego na niebiesko ogrodzenia
  z desek, usłyszeli rozchodzący się po okolicy
dźwięk dzwonu.

    - Południe - powiedział Alek, zerkając na  
     komórkę. - U nas jak kogoś chowają to  
    uruchamiają dzwon. A tu widać oddzielają
połowę dnia.

      Nadzieja przy tym akompaniamencie niesionym
z dołu ku temu wzniesieniu, poczuła się jak na  
jakiejś uroczystości. Miała wrażenie, że za chwilę  
ktoś otworzy im tą z fatygowaną bramkę i powie.

   - No wreszcie, tyle lat czekaliśmy na was. -

Potrząsnęła głową by odgonić tak absurdalną myśl
nim zawładnie nią i zacznie widzieć w tym  
budynku na wzgórzu jakieś mistyczne miejsce,

      - Państwo może w sprawie kupna macieszanki?

Odwrócili się by spojrzeć na człowieka, który szedł
od strony  małej chatki, którą dopiero teraz  
zauważyli. Była bowiem schowana za zagajnikiem  
świerków i pewnie za kilka tygodni, gdy spadnie
śnieg tylko światło z okien będzie przebijać się  
dając znać, że ktoś tam żyje.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 186 słów i 1020 znaków, zaktualizował 16 wrz o 10:29.

Dodaj komentarz