Nic nie pamiętam #290

Nic nie pamiętam #290- Jakby była taka możliwość
to skorzystalibyśmy - odezwał się Alek,
widząc, że Nadzieja taksuje wygląd starca.
- Tylko nie wiemy czy ktoś tam jest.

       - Sposobność jest, proszę szanownego
pana - staruszek uchylił kapelusz i ukłonił
się dziewczynie a następnie rozmówcy. -
  - Jestem na miejscu, więc Gustaw upoważnił
mnie do oprowadzenia po włościach.

Staruszek otworzył bramkę i wskazał kierunek
marszu.
Po kilku metrach stromego podwórka, ukazała  
się linia horyzontu, którą przed posesją zasłaniał
żywopłot. Im bliżej było kamienicy tym metrowa
osłona krzewu malała a z nad krzewu wyłaniał się
coraz wyższy las.
Starszy człowiek zatrzymał się i podrapał po
swej białej brodzie.

        - Proszę może najpierw do tyłu.

Obeszli dom by na elewacji dostrzec kręcone
schody, prowadzące na taras, który zasłaniały
kiście winogron z gęstym poszyciem.


     - Muszę się przyznać, że czasem jak mam  
chandrę, to przychodzę tu popołudniem i  
wchodzę na poddasze by z tego tarasu -  
tu wskazał obiekt zachwytu. - Popatrzeć w
toń, nim słońce zajdzie za las.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 199 słów i 1099 znaków, zaktualizował 18 wrz o 9:31.

Dodaj komentarz