Nic nie pamiętam #200

Nic nie pamiętam #200- Wiesz, co? - Nadzieja, spojrzała
            z przerażeniem na Milenę. -
            To ja się chyba nie nadaję  
          do małżeństwa.

           Franeczko, z rozbawieniem  
           przyjęła to stanowcze oświadczenie.

                     -Oczywiście, że się nadajesz.
             Jak spotkasz tego jedynego, to  
          żadne przeciwności i skala trudności
          do przebrnięcia, nie będą grały roli.
          O tym się wówczas nie myśli.

          Właścicielka pensjonatu położyła
         dłoń na kolanie swej rozmówczyni
          Czuła, że ta chce zadać jej w tej sytuacji
           adekwatne pytanie.

                     - Wiem, co cię nurtuje.
            Skoro jestem taka mądra, to czemu
            się rozstałam z mężem.

           Dziewczyna, miała zamiar coś powiedzieć,
              ale nie zdążyła.
           Miejscowa, powstrzymała ją ruchem dłoni.

                   - Najprościej byłoby powiedzieć, że
          miałam za dobrze.
          Kazek, to znaczy mój mąż, pozwalał mi
           na szastanie pieniędzmi a ja rozbestwiłam  
          się i wyręczałam innymi w opiece nad Markiem.
           Naszego syna, praktycznie wychowały  
            nianie a ja go tylko całowałam przed snem.

              Nabrała powietrza i zapatrzyła się w dal,
                niewidzącym wzrokiem

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 192 słów i 1032 znaków, zaktualizował 13 cze o 8:38.

Dodaj komentarz