Nic nie pamiętam #171

Nic nie pamiętam #171- Już nie przeszkadzam - jak przystało
na oficera śledczego, Moduski wyciągnął
prawidłowy wniosek. - Zobaczyłem jak się
ma Lucek, mogę spokojnie odejść.

     - Czyżby pan się obawiał, że mogę go zagłodzić?
- Fejkiel, miała już skrzywienie zawodowe i  
   doszukiwała między zdaniami podwójnego
  dna.

    - Wprost przeciwnie - mężczyzna nie dał się  
  podejść. - Chciałem zobaczyć jak pięknie,  - że
się tak wyrażę, - rozkwita.
Zresztą, Nadzieja, tak się stara w kuchni, że
nie mógł lepiej trafić.
A i pani doktor na tym jakby korzysta.  
- Wymownie prześliznął się wzrokiem  
po biodrach.  
- Muszę przyznać, że miesiąc temu w tej  
   spódnicy jakby ociupinkę brakowało, hm..
  - odchrząknął. - Ciała. Teraz jest idealnie.

     Nadzieja zasłoniła dłonią usta, co nie  
uszło uwadze Patrycji.

      - Prosiłabym aby pan na przyszłość  
powstrzymał się od komentarzy na
temat mej ..- zawahała się. - Garderoby.

   - Oczywiście. Co do  garderoby mogę obiecać.
   Do widzenia panią.- Filip, z przesadnym  
ukłonem i sztywnym krokiem ruszył  
  do wyjścia.
Nim zamknął drzwi,  popatrzył na  
rozbawioną byłą pacjentkę i puścił
do niej oczko.

   - Błazen - podsumowała wszystko, Patrycja.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 211 słów i 1206 znaków, zaktualizował 15 maj o 12:37.

Dodaj komentarz