Nic nie pamiętam #81

Nic nie pamiętam #81- Jak ja mogłabym usiedzieć
   w domu, kiedy moja nowa  
  koleżanka ma wyjść pospacerować  
przy szpitalu.

     Młoda kobieta odstawiła talerz
i przymrużyła oczy.

     - Pozwolą mi na to?
      
   Patrycja usiadła na skraju łóżka.

  - Oczywiście.  
    Nawet przyniosłam z tej okazji parę
    drobiazgów.

   Uniosła do góry reklamówkę.

Pacjentka odwróciła głowę i wyszeptała.

     - Śniło mi się, że mnie atakuje, bije.
       Czuję, że tam czeka - zawahała się -  
       nie wiem nawet kto, nie pamiętam
       twarzy.
      
   Lekarka ujęła jej dłoń.  

   - Popatrz na mnie.
    
   Dziewczyna przełknęła gulę jaka rosła
w jej ustach i ostrożnie tak ukradkiem
spojrzała na Fejklównę.

   - Obiecuję ci, że od dziś codziennie
   będziemy rano siedziały na dole na
ławce.
Poznam cię z kilkoma dziewczynami,
które tu pracują a które pytają o ciebie.

A za dwa - skrzywiła usta - no może  
trzy tygodnie zabieram cię do siebie  
i zamierzam się z tobą śmiać i gadać  
w łóżku do białego rana.

A snem się nie przejmuj to normalne,
po prostu żyjesz teraz w stresie, to te
mury przygnębiają.  

Patrycja wciągnęła powietrze.

   - Czujesz?
     Tak pachnie jesień, trzeba to zobaczyć
  na własne oczy.
   Tylko dokończ zupę.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 225 słów i 1182 znaków, zaktualizował 3 mar o 10:55.

Dodaj komentarz