Nic nie pamiętam #229

Nic nie pamiętam #229- Nigdy nie zapraszałam
go do siebie - Patrycja uniosła
ramiona. - Zresztą, nie zauważyłam
by to mu przeszkadzało.
Uznałam, że przyjął moją strategię  
i chce by to potoczyło się może i
bardzo wolno ale czy w tym potrzebny
jest pośpiech?

      Zerknęła na Moduskiego, który  
przyjął to jako pytanie retoryczne,
toteż nie potwierdził choćby skinieniem
głowy.

      - Co prawda zaczęłam rozmyślać,  
że ten cztery lata starszy mężczyzna
może zostawiać zachlapana łazienkę.
Zajmie część szafy i w ogóle wypełni
mój dzień swoją obecnością.
- klepnęła się po udach. - Ale to w wieku  
dwudziestu czterech lat normalne.

       - ....Nie chciało mi się z nią gadać -
  usłyszeli dobiegający głos z lewej strony.  
  - Jakbym chciał to już teraz bym z nią  
   był. Ale jakoś nie miałem natchnienia i ochoty.

    - Ta! Oczywiście, niunia już była  
gotowa by majtki przez głowę ściągać.
Przestań walić smuty.  
Było widać, że ma cię za płotkę,  
Spójrz prawdzie w oczy, byłeś dla niej
za krótki.

     Dwóch młodych mężczyzn przeszło
chodnikiem, zaaferowani rozmową nawet
nie zwrócili uwagi, że pod lasem
siedzi dwoje ludzi.

    - Może lepiej będzie jak opowiesz mi to
gdy będę cię odprowadzał pod dom?  
    - Zapytał, Filip.

   - Dobrze.

    Gdy tylko wstali z ławki, Patrycja  
relacjonowała ponownie.

     - Dlatego zdziwiło mnie jego  
zachowanie  przy tym grillu.
Był nazbyt opiekuńczy, przytulał mnie,
co wcześniej zdarzało się tylko przy
powitaniu.

     - Czy chcesz przez to powiedzieć,
   że to było na pokaz, przed rodzicami,
znajomymi? - Przerwał milczenie, komisarz.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 291 słów i 1593 znaków, zaktualizował 10 lip o 18:41.

Dodaj komentarz