Nic nie pamiętam #247

Nic nie pamiętam #247- Nocne eskapady? - Nadzieja nie kryła
zdziwienia.

      - Nie będę udawać, że jako nastolatka
oglądałam wieczorami z rodzicami " Kobrę"  
czy " 07 zgłoś się" .
Nie ekscytowałam się takim wariantem
przed zaśnięciem.
Wolałam wyskoczyć do klubu, które w  
osiemdziesiątych latach były w podziemiach,
dosłownie i w przenośni.

    Milena widząc, że dziewczyna nie kojarzy  
programów telewizyjnych ani nie pojmuje tego,
co doświadczała młodzież w okresie stanu
wojennego, machnęła ręką.

     - Mniejsza z tym, Ważne, że zostawiłam go
w Łodzi a sama pojechałam do Bydgoszczy.
Tam zastał mnie już okres po milicyjnym  
terrorze i nawet był nakaz pracy więc przyjęłam
się jako bileterka w kinie. Oczywiście później  
miałam też posprzątać ale roboty było na  
godzinę.
Skusiła mnie stancja na zapleczu kina za którą  
nie trzeba było płacić.

     Franeczko przerwała monolog bo pod  
ich ławkę podjechał chłopczyk na trójkołowcu.
Mały zapatrzył się na nie a gdy dziewczyna  
się pochyliła by zapytać o imię ten ruszył
lekceważąc jej pytanie.

      - Raz przyszedł taki gość pod trzydziestkę.
Taki trochę niepociumany - kontynuowała  
starsza z kobiet. - Wiesz jak to jest z takimi,  
co mamusia sama wychowuje.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 225 słów i 1258 znaków, zaktualizował 26 lip o 17:10.

Dodaj komentarz