Nic nie pamiętam #234

Nic nie pamiętam #234Patrycja widząc, ze Moduski się nie odzywa
była przekonana, że to potwierdza.

        - Rozumiem, że tylko z grzeczności nie
zaprzeczasz?

     - Nie w tym rzecz - komisarz  wreszcie  
przerwał milczenie,. - Gdybyś nie napomknęła  
o tym, że cię skrzywdził, to byłbym gotów  
nawet w jego szczerość intencji uwierzyć.
Ale - uniósł dłoń do góry. - Mając to na uwadze,
zastanawiam się, gdzie tu tkwi haczyk, bo całość  
brzmi logicznie.

      Fejkiel odetchnęła z ulga i nie wiadomo czy
to z powodu  aprobaty Filipa, czy raczej z faktu,
że taki tuz policji, nie przeczuwa, co tu się świeci.

        - Tak minęły wakacje. Obroniłam magisterkę
i podjęłam pracę w miejskim szpitalu.
Otworzyłam się na tyle by przyjmować u siebie  
Jędrzeja a i sama wychodziłam z inicjatywą by
wychodzić częściej w swoim towarzystwie -  
westchnęła. - I wtedy to, gdy tak zaczęliśmy
już po trochę szeptać o zaręczynach w Boże
Narodzenie....- zawiesiła głos. - Elka, moja  
koleżanka, której go przedstawiłam, zadzwoniła  
z wieścią, że widziała go w gospodzie
" Stara chata " pod Kielcami.
Ona bawiła się tam w górnej części, podczas
wesela kuzynki.  
Mieli tam wynajętych kilka pokoi i gdy postanowiła  
zakończyć swój udział przed trzecią nad ranem.
To ni mniej ni więcej a mój niedoszły narzeczony  
opuszczał jeden z nich w asyście blondynki w  
nie do końca dopiętej garderobie

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 263 słów i 1403 znaków, zaktualizował 13 lip o 16:22.

Dodaj komentarz