Nic nie pamiętam #107

Nic nie pamiętam   #107Gdy już rozmowa przybrała
charakter pogaduch, Moduski
postanowił subtelnie przejść do
rzeczy.

       Przysiadł na taborecie tak by
nie górować nad dziewczyną, co
było niewskazane gdy się chciało
wzbudzić sympatię i już nieco
rozluźnioną pacjentkę zaskoczył
swą szczerością.

     - Wiesz, co?
        Jestem prostym człowiekiem  
    i za ciula - położył rękę do piersi.
   - Wybacz wulgaryzm, ale ja nie mogę
pojąć jak to możliwe, że pamiętasz słowa.
    Wiesz - pokazał na swą kurtkę - że to  
skóra, jeansy, nazywasz rzeczy, znasz
kolory - rozłożył ręce. - A nie pamiętasz,
co robiłaś w tamten dzień.
Ba! Ty nawet nie wiesz gdzie mieszkasz.
Czy to nie dziwne?

  Oficer zmrużył oczy i wpatrywał się  
w młodą kobietę.  

   Ta westchnęła i opuściła wzrok na swe
dłonie jakby w nich miała odnaleźć  
odpowiedź.  

     - Patrycja nakazała mi wybrać sobie imię,
       wie pan tak na chwilę póki...- przełknęła
    ślinę. -  
       I ja przez pół nocy wertowałam  
       kalendarz by coś skojarzyć.
       I nic mi nie mówiły wszelkie Lidki, Majki,
       Gabriele, Anny - a tak chciałam ....

     Popatrzyła n komisarza.

     -  Ale mam czasem wizje jakiegoś dworca,
       jakby parku, więc może i imię sobie
      przypomnę a później i całą resztę?

   Filip uśmiechnął się.

      - Na pewno, sama zauważasz, że są już  
       przebłyski.
      Trzeba mieć nadzieję.

  Dziewczyna podciągnęła nogi i oparła  
   na nich brodę.

     - Nadzieja  - wyszeptała. - Może powinnam
     tak się kazać nazywać?
       Co pan na to?

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 274 słów i 1468 znaków, zaktualizował 23 mar o 18:40.

Dodaj komentarz